Moja przygoda ze Slim Belly cz.2

Kochani!!!

Obiecałam, że po sześciu treningach opiszę Wam jak wygląda program – Slim Belly i pokażę efekty lub też ich brak.

Cały mój program obejmuje 12 treningów z pasem Slim Belly po 30 minut każdy.

Jak to wyglądało od początku?- już tłumaczę.

Kiedy zdecydowałam się na pas dziewczyna z recepcji wykonała mi analizę składu ciała i pomiary brzucha: nad pępkiem i pod (obwodów nie będę zdradzać- na koniec programu sami zobaczycie).

Następnie dostałam książeczkę w której przez cały tydzień musiałam zapisywać: co jem, ile i w jakich godzinach- bez żadnego ściemniania, aby Asia – opiekun i „mentor” żywieniowy Slim Belly, mogła pomóc mi nanieść poprawki w moim menu.

Jeśli chodzi o moje treningi to chodziłam trzy razy w tygodniu- oczywiście bieżnia górowała.

Raz zdecydowałam się na jazdę na rowerku stacjonarnym.

Widziałam dziewczyny, które chodziły na zajęcia grupowe z pasem.

Liczy się aktywność fizyczna, odpowiednie tempo i czas, ja dobrałam pod siebie i moje zamiłowanie do sportu właśnie marsz (udało mi się nawet pobiegać –czego nie znoszę). Być może za jakiś czas skuszę się na zajęcia grupowe, kto wie.

Biorąc udział w programie Slim Belly zaczęłam zwracać uwagę na to co jem.

Teraz świadomie jem-nie zapycham się kochanymi fast „paskudami”

Słodycze zastąpiłam owocami, a colę zamieniłam na wodę z dodatkiem cytryny.

Jem regularnie co kilka godzin-no prawie regularnie!!!

Uwierzcie mi idzie się przyzwyczaić do zmiany nawyków tym bardziej, że nadprogramowe kilogramy wcale nie dodawały mi uroku.

Zauważyłam, że moja skóra jest bardziej jędrna, gładka i miła w dotyku. Obwodowo???-tajemnica, którą poznacie po skończonym programie.

Zdaje sobie sprawę, że to dopiero początek moich zmagań, pewnie jakiś kryzys też mnie czeka, ale na razie jestem nastawiona optymistycznie i co najważniejsze CHODZĘ REGULARNIE!

Trzymajcie kciuki!

A teraz to na co wszyscy czekają, fotki.

Co na to powiecie? Widzicie różnicę? Ja widzę i czuję po spodniach.

Kolejny mój wpis dotyczący mojej przygody z Slim Belly już niebawem. Trzymajcie kciuki za mnie i moje zmagania.